Goniąc największe motorsportowe marzenia – wywiad z piątką sędziów którzy byli marshallami podczas Grand Prix F1 w Zandvoort

Kto nie marzył o zobaczeniu pędzących bolidów Formuły 1, Formuły 3, W Series a do tego najnowszej generacji Porsche 911 GT3 Cup? Teoretycznie jest to bardzo proste wystarczy załapać się na pulę biletów i spokojnie z daleka oglądać poczynania kierowców. Jednak jeśli powiem, że nie jest to jedyna opcja na przeżycie niezapomnianych wrażeń i bycie najbliżej kierowców i samochodów jak się tylko da, a wszystko przy niewydawaniu ani euro na bilet na F1?

Pięciu śmiałków z polski którzy w tygodniu pracują, a w weekendy sędziują na Torze Poznań postanowiło spełnić swoje marzenia i wybrać się na Grand Prix Holandii w roli Marshalli. Podczas jednego weekendu mieli okazję oglądać Formułę 1 na torze który wrócił do kalendarza F1 po 36 latach, oraz być świadkami Powrotu Roberta Kubicy do F1 w 2021 roku, czego nikt się nie spodziewał.

Maja Michalska, Maks Michalski, Darek Tomaszkiewicz, Przemek Ruciński oraz Maciej Podemski zdecydowali, że wybiorą się busem w tysiąc kilometrową podróż z Poznania do Holandii. Na kilka miesięcy przed Grand Prix podjęli się procesu rekrutacji przedstawiając swoje doświadczenie zdobyte na krajowych i zagranicznych torach wyścigowych. Po dojechaniu Marshalle mieli ręce pełne roboty, jednak udało im się wysupłać trochę czasu na track walk, przejście się po pitlane, zrobienie zdjęć z zawodnikami i pozwiedzanie miasta. Jak wyjazd wyglądał z perspektywy uczestników można przeczytać w krótkich wywiadach poniżej które ukazują trochę więcej osobowości z którymi mamy doczynienia.

Wywiad z Mają Michalską

Jak zaczęła się Twoja historia z motosportem?

Zacznijmy od tego, że u mnie w domu nigdy nie oglądało się piłki nożnej. Tak jak bardzo często ogląda się rodzinnie mecz, w mojej rodzinie ten czas spędzało się przed telewizorem kibicując kierowcom formuły 1 podczas GP m.in jedynemu Polakowi w stawce czyli Robertowi Kubicy i w poprzedzającym wyścigu pucharu porsche Kubie Giermaziakowi. Mając wtedy koło 12 lat do głowy nawet mi nie przyszło, że kiedyś będę miała możliwość być na prawdziwych wyścigach formuły 1 i to prawie najbliżej jak się da – jako sędzia wirażowy.

W jaki sposób dowiedziałaś się o możliwości pełnienia roli sędzi na Torze Poznań?

W 2016r. pierwszy raz na tor przyszedł mój starszy brat Maks. Po tym jak zakochał się w tej pracy postanowił i mnie „wciągnąć” w ten świat. W taki sposób w 2017r. dołączyłam do wielkiej, wspaniałej rodziny toru poznań, która cały czas się powiększa. I tak piąty sezon rozwijam się dalej, zdobywając odpowiednie licencje i kolejne ciekawe doświadczenia, zawsze z uśmiechem na twarzy :).

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Mai

Który element sędziowania lubisz najbardziej?

Hmm, myślę, że ciężko mi wybrać jeden ulubiony element. Niewątpliwie uwielbiam poznawać  przebywać z ludźmi połączonymi tą samą pasją co ja czyli motosportem. Sama rozmowa o jednej sytuacjach widziana z różnych stron sprawia mi ogromną przyjemność i przy okazji pozwala mi się uczyć czegoś nowego. No właśnie również bardzo lubię możliwość ciągłej nauki i zdobywania doświadczenia. Samo przebywanie tak blisko samochodów, motocykli czy kartów podczas wyścigów jest niesamowite. Jak widzisz, ciężko mi wybrać tylko jeden element, bo po prostu uwielbiam to co robię :D.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Mai

Skąd pomysł na wyjazd na tor Zandvoort podczas weekendu F1? Jakie kroki musiałaś podjąć żeby móc pełnić rolę sędzi podczas Grand Prix?

Pomysł wyjazdu na formułę pojawił się już jakiś czas temu. Pamiętam, że jeszcze w marcu byliśmy rozczarowani, ponieważ pandemia nie sprzyjała naszym planom, nie ułatwiała nam spełnić jedno z największych marzeń.. Na dużej ilości torów organizatorzy zamknęli się na tylko i wyłącznie sędziów z ich krajów. I nagle! Dzięki Darkowi Tomaszkiewiczowi pojawiło się światełko w tunelu. Nasz przyjaciel miał okazję wcześniej pojechać na jedno GP, gdzie poznał sędziów, którzy niewątpliwie pomogli mu w naszej rekrutacji. Pozostało tylko wypełnić deklaracje, otrzymać odpowiednie zgody od Polskiego Związku Motorowego oraz naszego Automobilklubu Wielkopolski i czekać. I tak, z każdym kolejnym mailem nasze marzenie stawało się coraz bardziej realne. W tym miejscu chciałabym podziękować naszemu Prezesowi Bartoszowi Bielińskiemu wraz z całym Automobilkubem za wsparcie i pomoc w ostatnich krokach oraz oczywiście wcześniej wspomnianemu Darkowi, bez którego nic by się nie udało.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Mai

Na jakich innych torach poza granicami Polski miałaś okazję być, który z nich przypadł Ci najbardziej do gustu i dlaczego?

Pełniłam funkcję sędziego na czeskim torze Steel Ring i teraz na Zandvort oraz na Rally di Roma, oraz odwiedziłam niemiecki tor Oschersleben i niesamowity włoski tor Monza. Właśnie ten ostatni niewątpliwie skradł moje serce pod względem infrastruktury i otoczenia. Również ostatnio odwiedzony przez nas tor w Holandii na długo pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na odbywające się tam wyścigi F1 ale również przez jego specyfikacje i różnice wysokości. Również miasteczko Zandvort w którym się znajduje jest niezwykle przepięknym miejscem z cudownymi budynkami i uliczkami. Niewątpliwie jest to magiczne miejsce, które na prawdę warto odwiedzić. 

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas przygody w Zandvoort i dlaczego?

To kolejne pytanie na które niemożliwa jest jednoznaczna odpowiedź. Zacznijmy od przygotowania całego miasteczka pod wyścigi, flagi w szachownice znajdowały się w dosłownie każdej witrynie sklepowej. Specjalne promocje związane z holenderskim kierowcą Maxem np. Burger super Max w cenie 3,30 euro, przecena -33% na buty. To było coś nienormalnego ale bardzo pozytywnego. Następnym elementem była publiczność, w większości oczywiście ubrana w jedynych słusznych tam barwach tzn. pomarańczowych. Trybuny pękały w szwach już od piątku, kiedy odbywały się tylko i jak się okazało aż treningi. Fani bawili się, wstawali, skakali, klaskali za każdym razem gdy mijał ich bolid w malowaniu red bulla należący oczywiście do Maxa Verstappena. Bardzo miłe było dla nas nagradzanie oklaskami sędziów za wykonaną pracę. Myślę, że nigdy nie zapomnę jak w niedziele po skończonym wyścigu zostaliśmy zabrani z naszego punktu na lawecie a publiczność na każdej trybunie po kolei klaskała, machała do nas i wraz z nami tańczyła do muzyki granej przez dj. Uczucie? Nie do opisania. Do teraz jak przypominam sobie moment śpiewania przez wszystkich Holendrów swojego hymnu podczas dekoracji Maxa zwycięstwa – ciarki na całym ciele. Dużo bym jeszcze mogła opowiadać o wspaniałych ludziach na trybunach, bo to oni stworzyli niesamowitą atmosferę podczas tego weekendu ale nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o jeszcze jednym, prywatnie najwspanialszym dla mnie aspekcie podczas tego weekendu. Od kilku lat jestem fanką zespołu Mclaren a w szczególności jednego kierowcy – Lando Norrisa jeżdżącego z nr 4. Jadąc na formułę miałam nadzieję, że może uda mi się spotkać mojego wyścigowego idola, jednak z każdym dniem zdawałam sobie sprawę, że szansa na to jest bardzo mała. Ale ale! Ten weekend pokazał mi, że nigdy nie wolno wątpić w swoje marzenia. Po całym ciężkim dniu na wirażu, idąc ok 15 osobową grupą w miejsce zbiórki, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu z paddocku wyszła jedna osoba. Niezbyt wysoka, ubrana w strój mclarena. Wtedy już wiedziałam kto to mimo, iż z początku nie widziałam twarzy. Coś wcześniej dla mnie nierealnego stało się nagle prawdziwe. Moje największe marzenie się spełniło! Spotkałam Lando, a na pamiątkę mam wciąż ustawione jako tapetę zdjęcie z idolem.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Mai

Wywiad z Maksem Michalskim

Jak zaczęła się Twoja historia z motorsportem?

Tak naprawdę motorsport był obecny w naszej rodzinie odkąd pamiętam. Weekendy podporządkowane Formule1, wspólne kibicowanie i rodzinne wypady na tor gdy w Poznaniu rozgrywał się puchar Golfa zakorzeniły we mnie jakąś pasję do samochodów, którą po jakimś czasie zaraziłem moją siostrę.

 W jaki sposób dowiedziałeś się o możliwości pełnienia roli sędziego na Torze Poznań? Przez zainteresowanie samochodami trafiłem do Technikum Samochodowego i tam pewnego dnia dostałem informację o naborze na sędziów kartingowych. Długo się nie zastanawiałem, na tor mam jakieś 10min drogi i tak już   6 rok obserwuje wyścigi “z drugiej strony bandy”

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Maksa

Skąd pomysł na wyjazd na tor Zandvoort podczas weekendu F1? Jakie kroki musiałeś podjąć żeby móc pełnić rolę sędziego podczas Grand Prix?

Wszystko zaczęło się od Darka. On jako pierwszy wyjechał sędziować Formułę 1 i nie ukrywam trochę mu tego zazdrościłem aż pewnego dnia napisał do mnie, że planuje kolejny wyjazd i czy tym razem nie chciałbym jechać wraz z nim i grupą innych sędziów. Odpowiedź była prosta Jadę w ciemno! Holandia gości mistrzostwa świata Formuły 1 po ponad 30 latach przerwy, zatem było to historyczne wydarzenie. By pełnić funkcję Fire Marshalla na GP Holandii musieliśmy zarejestrować się jako wolontariuszę na stronie toru, uzyskać zgody od naszego związku motorowego i wypełnić dokumenty w których potwierdziliśmy swoje doświadczenia z naszych rodzimych zawodów. Oprócz dokumentów wymagana była znajomość angielskiego, i posiadanie licencji sędziego 1 stopnia.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Maksa

Na jakich innych torach poza granicami Polski pełniłeś funkcję sędziego, który z nich przypadł Ci najbardziej do gustu i dlaczego?

Ten rok wyjątkowo opiewa w wyjazdy za granicę. Miałem przyjemność sędziować zawody kartingowe na torze w Trzyńcu, fajny tor tym bardziej, że udało mi się po nim pojeździć gokartem. Jeśli będziecie niedaleko Ostrawy zdecydowanie polecam odwiedzić ten obiekt. Oprócz tego obsługiwaliśmy Rajd Rzymu, może nie był to tor ale cała otoczka i atmosfera panująca we Fiugii- mieście będącym bazą rajdu długo zapadnie nam w pamięci. Oprócz sędziowania na powyższych obiektach miałem okazję odwiedzić w roli kibica świątynie prędkości czyli Monzę. Wspaniały obiekt który pomimo upływu lat dalej robi ogromne wrażenie. Odwiedziliśmy także tor w Oschersleben podczas zawodów motocyklowych Alpe Adria. Był to nasz pierwszy wyjazd na zagraniczny tor i mam z nim bardzo miłe wspomnienia.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas przygody w Zandvoort i dlaczego?

Nie wiem czy jest tu wystarczająco miejsca by wszystko opisać ale spróbuje chociaż trochę napisać. Przede wszystkim Otwartość Holendrów i ich radość z goszczenia F1 po tylu latach, które dało się zobaczyć na każdym kroku. Od samego wjazdu do Zandvoort wszystkie domy zostały ozdobione akcentami motorsportowymi. Wszechobecne flagi w szachownice, dominujące kolory pomarańczowe na ulicach i nr 33 widoczny w witrynach sklepów, specjalnych cenach i rabatach (-33%). Podczas GP okrzyki tyłumu gdy tylko Max Verstappen mijał ich trybunę. Sama konfiguracja toru jest bardzo ciekawa. Bardzo duży spad zakrętu nr 3, nie wybaczające błędów pola żwirowe i ogólne przygotowanie obiektu wywołały u nas pozytywne emocje podczas “track walku”. Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie sędziowie obsługujący zawody. Mimo, że sędziowanie rozpoczynaliśmy od piątku już w czwartek obok naszego kampera pojawiali się Holendrzy, Anglicy i Francuzi chętni do rozmowy i wymiany doświadczeń nabytych na innych torach. Za każdym razem zostaliśmy miło przyjęci. Najmilszym wspomnieniem z Zandvoortu jest chyba sam koniec wyścigu a właściwie nasz powrót ze stanowisk na miejsce zbiórki. Z PO zabrały nas 3 lawety służące do przewozu aut. Podczas transportu nitką toru trybuny pełne widzów wiwatowały i nagradzały wszystkich sędziów brawami na stojąco. Był to niezapomniany widok.

Wywiad z Darkiem Tomaszkiewiczem

Jak zaczęła się Twoja historia z motorsportem?

Moja historia z motorsportem zaczęła się od rajdowych gier komputerowych, oglądaniu relacji i śledzenia wyników rajdowych zmagań w Polsce i za granicą. W późniejszym wieku z kolegą regularnie pełniliśmy rolę kibica na Rajdzie Polski.

W jaki sposób dowiedziałeś się o możliwości pełnienia roli sędziego na Torze Poznań?

Szukając z kolegą imprez rajdowych bliżej Poznania, niż Mazury trafiliśmy na imprezę o charakterystyce rajdowej na Torze „Poznań”. Tam widząc ludzi ubranych na pomarańczowo, zapaliło się światełko: „a może by tak spróbować…?” 

Skąd pomysł na wyjazd na tor Zandvoort podczas weekendu F1? Jakie kroki musiałeś podjąć żeby móc pełnić rolę sędziego podczas Grand Prix?

W momencie, kiedy znajomy sędzia, poznany na GP Węgier w 2019, napisał w lutym, że uruchomiono proces rekrutacji sędziów na GP Holandii, nie zastanawiałem się w ogóle. Stary, legendarny obiekt, ponadto powrót Królowej Motorsportu po 36 latach nieobecności tam. Szybka wiadomość do Mai, Przemka, Maksa i Macieja: „jedziecie też ?” Oczywiście odpowiedź mogła paść tylko jedna. 

Żeby móc przystąpić do rekrutacji musieliśmy przestawić Holendrom autoryzację macierzystego klubu – Automobilklubu Wielkopolski oraz Polskiego Związku Motorowego. Warunkiem koniecznym było także potwierdzenie pełnienia funkcji sędziego na zawodach co najmniej Mistrzostw Krajowych w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Na jakich innych torach poza granicami Polski pełniłeś funkcję sędziego, który z nich przypadł Ci najbardziej do gustu i dlaczego?

Poza granicami naszego kraju, miałem przyjemność pracować dwukrotnie na Hungaroringu, Nurburgringu, Zandvoort oraz na Nemuno Ziedas na Litwie. Każdy z tych torów ma w sobie coś szczególnego, czego nie mają inne wyżej wymienione. Hungaroring i Zandvoort są na równi w moim rankingu na pierwszym miejscu, natomiast najmniej z perspektywy sędziego podoba mi się niemiecki tor, mimo swojej światowej sławy. 

Poza sędziowaniem, jako kibic, jednak obserwując jak działają lokalni sędziowie odwiedziłem 3 krotnie tor Monza oraz Lausitzring.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas przygody w Zandvoort i dlaczego?

Organizacja całego wydarzenia była kosmiczna. Po 36 latach nieobecności Formuły 1, a także w okresie, kiedy holenderscy kibice mają swojego „bohatera narodowego w F1” bardzo widać, że organizatorowi bardzo zależy na pokazaniu się z jak najlepszej strony. I w mojej opinii udało się bez wątpienia. 

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Darka

Który element sędziowania lubisz najbardziej?

Jest kilka elementów, które sprawiają mi wielką radość. Jako sędzia stoisz bliżej rywalizacji na torze, niż kibice, którzy dodatkowo płacą często niemałe pieniądze za bilety. Dużą satysfakcją jest kiedy po przekroczeniu szachownicy przez zawodników macha się flagami czy klaszcze gratulując i dziękując za wyścig, często z pozdrowieniem zwrotnym. Kolejnym pozytywnym elementem sędziowania jest możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi, zawsze pomocnych, uśmiechniętych, realizujących się w tej samej pasji. Myślę, że takich pomniejszych elementów można by jeszcze dużo wymieniać.

Wywiad z Maciejem Podemskim

Jak zaczęła się Twoja historia z motorsportem?

Moja historia z motorsportem rozpoczęła się, gdy jako małe dziecko oglądałem z tatą wyścigi w telewizji. Wtedy nie było wyścigów w polskiej tv, więc oglądaliśmy je w telewizji satelitarnej w języku, którego wtedy nie znałem. Tutaj muszę wspomnieć o śmiesznej sytuacji. Tata kupił auto (syrenka 105) i u mamy w pracy, zapytano mnie jakie auto kupił tata? Moja odpowiedź: Honda Yamaha (miałem wtedy około 5 lat)

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Macieja

W jaki sposób dowiedziałeś się o możliwości pełnienia roli sędziego na Torze Poznań?

O możliwości pełnienia roli sędziego na Torze Poznań dowiedziałem się od mojego starszego brata Piotra. To on przyprowadził mnie na pierwsze zawody. Był to maj 2001 roku – zostałem asystentem sędziego wirażowego na prostej pod wiaduktem. Pierwszego dnia, w sobotę padał deszcz i niewiele się działo, ale za to w niedzielę… Alfa Romeo 156 zostawiła przednią belkę w bandzie. Znaczek mam do dzisiaj.

Skąd pomysł na wyjazd na tor Zandvoort podczas weekendu F1? Jakie kroki musiałeś podjąć żeby móc pełnić rolę sędziego podczas Grand Prix?

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Macieja

Pomysł wyjazdu zrodził się kilka lat temu i wtedy Darkowi udało się pojechać na Hungaroring. O kolejnych wyjazdach rozmawiałem z Darkiem nie raz, ale ze względu na lockdown, wszystkie plany… musieliśmy odsunąć w czasie.

Jeszcze w marcu, gdy odwiedziłem Bogdana Wolnego, na pytanie o marzenia, bez chwili zastanowienia odpowiedziałem: Sędziować F1. Wtedy nawet nie myślałem, że to marzenie tak szybko się ziści. Gdy Darek napisał, że jest szansa pojechać sędziować F1 na torze Zandvoort, moja odpowiedź była oczywista, jadę! Potem trzeba było zdobyć zgodę federacji, w czym pomogli nam Prezes Automobilklub Wielkopolski Bartosz Bieliński oraz Dyrektor biura sportu i turystyki PZM Mariusz Maliszewski, za co im bardzo w tym miejscu dziękuję.  

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Macieja

Na jakich innych torach poza granicami Polski byłeś, który z nich przypadł Ci najbardziej do gustu i dlaczego?

Wcześniej miałem okazję być dwa razy na torze w Brnie (Czechy) oraz na torach Slovakiaring (Słowacja) i Oscherslebem (Niemcy), ale to właśnie w tym roku moje marzenia się realizują.

Tegoroczne podróże rozpocząłem od wyjazdu wraz z Wójcik Racing Team na słynne LeMans we Francji, na motocyklowy wyścig Endurance 24h. Od tamtej pory pełnię rolę chronometrażysty w zespole.

Kolejny był wyścig 12 godzinny w Estoril w Portugalii, czyli w najbardziej wysuniętym na zachód torze w Europie.

Następna podróż to był już wyjazd na F1 do Zandvort.

W tym roku czeka nas jeszcze wyścig 24h BOL D’OR we Francji, dokładnie 18/19 września. Natomiast 9 października odbędzie się 8h wyścig na torze Most w Czechach (chociaż pierwotnie wyścig ten miał mieć miejsce na torze Suzuka w Japonii). Już teraz zapraszam do oglądania i kibicowania.

Każdy tor ma coś wyjątkowego, ale najbardziej zapadł mi w pamięć tor Estoril (ze względu na klimat i widoki) oraz tor w Zandvoort (ze względu na jego wyprofilowane zakręty i kibiców).

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Macieja

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas przygody w Zandvoort i dlaczego?

Zdecydowanie to o czym wspomniałem wcześniej – wspaniali kibice. Tego, co działo się na trybunach przez cały weekend nie zapomnę do końca życia. Zaskoczyła nas  reakcja na marshalli. Gdy wchodziliśmy i schodziliśmy z toru, otrzymywaliśmy oklaski, a w przerwach między wyścigami kibice domagali się zabawy z nami, wspólnych tańców, pozdrowień. To było coś zupełnie nowego.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Macieja

Który element sędziowania lubisz najbardziej?

Ten moment, gdy wiem, że zawodnicy bezpiecznie ukończyli wyścig i mogę im podziękować za piękną jazdę przy pomocy flag oraz bijąc brawo. Dodatkowo będąc sędzią czuję się częścią wyścigowej rodziny.

A jeśli o rodzinie, to chciałbym bardzo podziękowabć mojej żonie Annie i córce Marcie, za to, że wspierają mnie w tym co robię i tolerują moją częsta nieobecność w domu ze względu na ciągłe wyścigi.

Wywiad z Przemkiem Rucińskim

Jak zaczęła się Twoja historia z motorsportem?

Zaczęło się od oglądania wyścigów Roberta Kubicy w F1. Gdy przestał jeździć i byłem wtedy małym dzieciakiem, nie oglądałem dalej formuły i dopiero gdy zacząłem przychodzić na tor Poznań narodziła się prawdziwa miłość do motorsportu.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Przemka

W jaki sposób dowiedziałeś się o możliwości pełnienia roli sędziego na Torze Poznań?

Od mojego brata, który jest ratownikiem medycznym na torze Poznań. Odezwał się do mnie, że jest taka możliwość i bez chwili namysłu stwierdziłem, że idę, robimy to. Bardzo mu za to dziękuję i jestem wdzięczny, bo bez niego nie wiem czy byłbym teraz tu gdzie jestem i robiłbym to co robię.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Przemka

Skąd pomysł na wyjazd na tor Zandvoort podczas weekendu F1? Jakie kroki musiałeś podjąć żeby móc pełnić rolę sędziego podczas Grand Prix?

Darek zadzwonił, że jest okazja do wyjazdu. Wydaje mi się, że zadzwonił tylko po to żeby się upewnić czy chcę jechać, bo wiedział, że nie odmówię. Akurat w tym roku zdałem egzamin na przekwalifikowanie mojej licencji sędziowskiej do stopnia I, dzięki której mam możliwość sędziowania za granicą. Oprócz tego ważna była zgoda od PZM, którą dostaliśmy i udało nam się pojechać.

Na jakich innych torach poza granicami Polski byłeś, który z nich przypadł Ci najbardziej do gustu i dlaczego?

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Przemka

Był to mój pierwszy ale na pewno nie ostatni tego typu obiekt. Zrobił na mnie duże wrażenie, szczególnie nitka toru, która jest na pewno bardzo wymagająca zarówno dla początkujących jak i doświadczonych kierowców.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie podczas przygody w Zandvoort i dlaczego?

Na pewno ludzie. Tylu osób, dzielących tą samą pasję do królowej motorsportu, zarówno kibiców jak i ludzi pomagających przy obsłudze zawodów, jeszcze nigdy nie widziałem.

Polscy sędziowie na F1 w Zandvoort
Archiwum Przemka

Który element sędziowania lubisz najbardziej?

Ciężko wybrać jedną konkretną rzecz, ale gdybym musiał wybierać na pewno wybrałbym emocje. Nie tylko te przy wyścigu, ale przez całe zawody. Od treningów po linię mety. W końcu sędziowie to też kibice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *